Albumy analogowe wracają do łask. Niektóre winyle sprzedają się tak dobrze, że konieczne jest tłoczenie dodatkowego nakładu. Wydaje się nie tylko klasyki, ale i nowości.
Amerykański tygodnik poświęcony przemysłowi muzycznemu Billboard podał wskaźniki sprzedaży winyli w USA za ostatni rok. Okazało się, że nośnik ten ma się całkiem dobrze - najlepiej od 1991 roku, gdy prowadzi się oficjalne notowania sprzedaży! Amerykanie w ostatnich dwunastu miesiącach kupili blisko 1,9 mln. albumów i singli winylowych. Jest to pierwszy raz od 2004 roku, gdy sprzedaż przekroczyła milion sztuk, a w stosunku do 2007 roku wynik ponad dwukrotnie lepszy.
W Polsce znów wracają komisy muzyczne, specjalizujące się w "czarnych płytach". Kupują je nie tylko didżeje (choć dobra polska muzyka, głównie jazz i beat, ciągle cieszy się sporym powodzeniem wśród krajowych i zagranicznych twórców samplingu). Wśród klientów coraz więcej jest ludzi młodych, dla których kompakt był pierwszym i najczęściej używanym nośnikiem muzycznym.
Nie należy się łudzić, że pewnego dnia winyle osiągną choćby 10-15% udziałów w ogólnym rynku sprzedaży, ale na pewno nie odchodzą one - wbrew licznym zapowiedziom - do lamusa. Ich wiernych fanów, ceniących sobie ciepłe brzmienie, piękne, duże okładki, wciąż przybywa.








